Szanowni Czytelnicy
Hodowca 7/2024 Szanowni CzytelnicyNa świadectwach, wzbici w radość, odlecieli uczniowie,
drży powietrze po ich śmigłym zniku.
– pisał w dniu rozdania świadectw wybitny poeta międzywojnia, a zarazem nauczyciel Julian Przyboś. Przypomniał mi się ten wiersz gdy patrzyłam na młodych ludzi w eleganckich ubrankach wędrujących w ostatnich dniach roku szkolnego do szkoły, a nad nimi krążące gołębie podczas porannego oblotu. I gdy myślałam o widoku, który zobaczą 29 lipca wypuszczający gołębie na Lot Narodowy, gdy „zadrży powietrze, po ich śmigłym zniku”. Już dziś trzymam kciuki za wszystkich naszych zawodników. Niech szczęśliwie wrócą do swoich gołębników.
Idąc dalej tropem wiersza Przybosia, pomyślałam o naszych gołębiach młodych, które już zaczną trenować do swojego egzaminu – ich pierwszego sezonu lotowego. Jeszcze jest czas na to, byśmy pomogli im dobrze, zdrowo i bezpiecznie wejść w ten ważny okres. Dlatego w tym numerze „Hodowcy” większość artykułów poświęconych jest gołębiom młodym – od reportaży z hodowli, które w 2023 roku zdobyły mistrzowskie i czołowe miejsca w rywalizacji ogólnopolskiej, po artykuły teoretyczne, dające wiele przydatnych wskazówek, jak postępować z młodymi i co jest ważne w ich rozwoju.
Obok sportowych czempionów mamy też dla Państwa prezentację dwóch medalowych gołębi w Klasie Standard, które są dowodem na to, że jeśli ktoś jest piękny, to wcale z definicji nie musi być głupi. Nasze medalowe standardy potrafią całkiem dobrze latać, bo inaczej w ogóle nie ostałyby się w opisywanych hodowlach.
Czytając i oglądając materiały do tego wydania, zwróciłam uwagę, że w większości relacji hodowca – lub nawet duet hodowców – ma silne wsparcie od rodziny oraz przyjaciół i kolegów. Proszę zauważyć, że na większości zdjęć czołówkowych sfotografowane są grupy ludzi, którzy przyczynili się do tak wspaniałych w skali kraju wyników. Ktoś powie: „umówiliście się”. Muszę stanowczo zaprzeczyć, bo to jest po prostu nierealne. Nie da się przewidzieć, kogo i co zastaniemy, gdy wybieramy się w odwiedziny do hodowców. Na liście mamy np. tandem i dopiero na miejscu dowiadujemy się, że hodowcom pomaga np. mama, żona, dziecko, którzy nie należą do PZHGP, ale angażując się w pomoc najbliższym, zdobywają niemałe kwalifikacje hodowlane. Dowiadujemy się też, że akurat w tym oddziale jest świetny klimat i hodowca ma oparcie w kolegach z własnej okolicy, albo że osiąga tak dobre wyniki, dzięki poradom, których udzielał mu na starcie życzliwy mistrz hodowli.
Często spotykam się ze stwierdzeniem innych hodowców, że ci, z którymi robimy wywiady i tak prawdy nie powiedzą, bo obawiają się, że wyjawienie ich „tajemnic” pozbawi ich prymatu w naszym sporcie. Kiedyś zapytałam o to wprost hodowcę z bogatym doświadczeniem i imponującymi wynikami. Przytoczył kilka argumentów obalających takie poglądy. Najważniejszy z nich to proste stwierdzenie, że nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie sobie psuł renomy udzielaniem fałszywych informacji i porad. Takie kłamstwo ma bardzo krótkie nogi. Poza tym mądre porady trzeba umieć mądrze stosować, sprawdzą się w określonych warunkach, dobrze dostosowane do konkretnej hodowli i konkretnych gołębi. I tu znowu wracamy do wielokrotnie podkreślanego na łamach „Hodowcy” tematu – sztuki obserwacji gołębi, otwartości na sygnały, które nam wysyłają nasi podopieczni, stawiania na hodowlę i osiąganie wyników w konsekwencji dobrze prowadzonej hodowli, a nie na odwrót.
Zaczęłam od wakacji na wakacjach skończę. Przy całym natłoku spraw z sezonem lotowym i przygotowaniem młodych, pamiętajmy o Rodzinie. To cudownie, jeśli nam pomagają, ale oni też mają wiele potrzeb. Nawet jeśli jesteśmy maksymalnie „zakręceni” i „zarobieni” obowiązkami w hodowli, zawsze możemy znaleźć czas na życzliwe słowo (choćby usprawiedliwienia i obietnicy), miły gest, przypomnienie sobie, że ktoś ma imieniny, urodziny, rocznicę ślubu. Dobra atmosfera w domu procentuje także w gołębniku…
Co stwierdziwszy, zapraszamy na łamy lipcowego wydania „Hodowcy”
i życzymy satysfakcji z lektury.
